uzależniam od książek
uzależniam od książek

Pozorność – Natalia Nowak-Lewandowska

Kobieta, która mimo doświadczania przemocy psychicznej i fizycznej nie potrafi odejść od swojego partnera, sama sobie jest winna. Myśli tak 90% społeczeństwa. Prawda jest jednak zupełnie inna i o wiele bardziej przerażająca. Przygotowywałam kiedyś artykuł o maltretowanych kobietach i informacje, jakie zebrałam, bardzo mną wstrząsnęły. Książka Natalii Nowak-Lewandowskiej Pozorność to bardzo ważny głos w dyskusji uświadamiającej jak naprawdę wygląda życie i psychika kobiet dotkniętych przemocą domową.


Anna to kobieta dokładnie taka sama, jak każda z nas. Kiedy zakochała się w Piotrze wszystko inne przestało mieć dla niej znaczenie. Rozeszła się z długoletnim partnerem po to, by szybko wyjść za mąż za nową miłość. Myślała, że znalazła męża idealnego, zaradnego, kochającego, bardzo dobrze zarabiającego. A do tego przystojnego i przyciągającego jak magnes. Wydawało się, że z Piotrem rozumie się doskonale, że to miłość jej życia. No właśnie – wydawało się. Kiedy Anna poroniła kolejną ciążę Piotr pokazał jej swoją prawdziwą naturę. Naturę oprawcy. Wyszły z niego najgorsze cechy: agresja, skłonność do alkoholu, czerpanie przyjemności z psychicznego znęcania się nad żoną. Anna początkowo nie może uwierzyć, że idealny mąż, pupilek teściów, marzenie większości koleżanek, jest w stanie wyrządzić jej zamierzoną krzywdę. Próbuje doszukiwać się winy w sobie, co Piotr jej ułatwia, nieustannie podkreślając, że to ona jest powodem jego wybuchów gniewu. Kiedy jednak Piotr posuwa się coraz dalej w okrucieństwie wobec żony, Anna przechodzi załamanie nerwowe. Na szczęście w jej życiu pojawia się osoba, dzięki której odzyska psychiczną równowagę. Miesiące spokoju sprawiają, że kobieta uśpi swoją czujność i będzie żyła w przeświadczeniu, że mimo okrutnych przeżyć jej małżeństwo ma szansę na normalność. Czy wymarzone dziecko będzie w stanie wpłynąć na Piotra i sprawić, że mąż się zmieni?

 

Natalia Nowak-Lewandowska stworzyła bardzo realistyczny obraz kobiety dotkniętej przemocą psychiczną i fizyczną, zastraszonej i niezdolnej do przeciwstawienia się mężowi. Fabuła jest tak wstrząsająca i pełna negatywnych emocji, że nie potrafiłam czytać jej bez krótkich przerw na oddech. Autorka odmalowała świat w bardzo ciemnych barwach i czasami miałam wrażenie, że zagęszczenie nieszczęść oraz pozbawionych empatii osób jest zbyt wielkie. Na tym tle zakończenie wydaje się lekko przerysowane i zbyt pospieszne. Chociaż być może był to celowy zabieg i autorka chciała pokazać, że wystarczyło tak niewiele, by zakończyć koszmar, jednak bohaterka musiała do tego dojrzeć.

 

Mimo drobnych zarzutów uważam, że Pozorność to bardzo ważna i potrzebna książka, o której warto pisać. Jej lektura może pomóc zrozumieć kobiety, które doświadczają przemocy domowej. Może uzmysłowić, że wyrwanie się z rąk oprawcy nie jest takie proste, jak się wydaje. Niby wystarczy odejść od męża. Ale jak to zrobić, jeśli mężczyzna nieustannie wmawia żonie, że nie poradzi sobie sama, że nikt jej nie uwierzy, że czeka ją kara za każde najmniejsze przeciwstawienie się jego woli? Kobiety doświadczające przemocy fizycznej i psychicznej po prostu nie potrafią odejść. Są tak silnie uzależnione od swojego oprawcy, że nie wyobrażają sobie rozwodu i dalszego życia. Są przeświadczone, że sobie nie poradzą, że wszyscy będą je oskarżać i nigdy nie pozbędą się ciężaru. Maltretowane kobiety potrafią uzasadnić i zracjonalizować każdy występek swojego oprawcy. Dręczone latami potrzebują niekiedy bardzo silnego wstrząsu, by zrozumieć, że chcą i mogą coś zmienić. Dlatego tak ważne jest dla nich wsparcie i okazana przyjaźń. Nawet jeśli jeszcze nie dojrzeją do zmiany, świadomość, że mogą na kimś polegać jest niezwykle cenna i dodaje wiary w siebie.

 

Nie wiem, czy Pozorność pomoże maltretowanym kobietom wyzwolić się z chorego układu, ale na pewno wiem, że pomoże osobom z ich otoczenia zrozumieć sytuację i być może okazać zainteresowanie. A to już bardzo wiele. Im więcej się o tym mówi i pisze, tym większa szansa, że ofiara znajdzie siłę, by walczyć o siebie.


 

Recenzja powstała w ramach współpracy z grupą