uzależniam od książek
uzależniam od książek

Półtora roku razem

 

TWOMoje dziecko kończy dziś 18 miesięcy. Nigdy nie przypuszczałam, że ten czas spędzony razem tak szybko minie. Nigdy też nie sądziłam, że zaledwie w ciągu półtora roku moja córka tak bardzo się zmieni i tak szybko będzie się uczyć nowych rzeczy.

18 miesięcy temu…
Byłam świeżo upieczoną mamą, która zmagała się z laktacją, szalejącymi hormonami i brakiem doświadczenia w czymkolwiek, co dotyczy dzieci. Przed porodem wydawało mi się, że wiem wszystko i w teorii jestem świetnie przygotowana. Przeczytałam chyba wszystkie istniejące strony parentingowe, kupowałam gazetki i czytałam książki o porodach, wychowywaniu dzieci, etapach rozwoju noworodków… Byłam pewna, że wszystko mam pod kontrolą. Niestety na takie doświadczenie, jak urodzenie dziecka, po prostu nie da się przygotować. Musiałam wszystkiego uczyć się od podstaw. Ale nie byłam przygotowana na to, że będzie to nauka w tak ekspresowym tempie!

Dzisiaj…
Jestem mądrzejsza o półtora roku doświadczenia. Z perspektywy czasu wiele rzeczy zrobiłabym inaczej, ale nie żałuję żadnych decyzji, które podjęłam. Jestem wdzięczna, że moje dziecko tak dobrze się rozwija, prawie nie choruje, nie mam żadnych poważniejszych zmartwień. Oczywiście codzienne życie domowe bywa przytłaczające i nużące… Denerwuję się, że nie mam czasu dla siebie, nie mogę nic zrobić i nawet do łazienki zawsze ciągnie się za mną mały cień, który głośno domaga się uwagi. Codzienne obowiązki potrafią sprawić, że wieczorem, kiedy wreszcie mogłabym zająć się swoimi sprawami – po prostu na nic nie mam ochoty i marzę tylko o wygodnym łóżku… Czasami mam ochotę rzucić wszystko i wyjść z domu na bardzo, bardzo długo, niczym się nie przejmując. Kiedy mała płacze zupełnie bez powodu i ma całkowicie inne plany niż ja. Kiedy po raz kolejny spóźniamy się na autobus, bo znowu nie chciała włożyć kurteczki albo uciekała przed wsadzeniem jej do wózka. Kiedy drze się wniebogłosy, bo chce żeby jej włączyć piosenki na youtube. Kiedy nie smakuje jej obiad, który specjalnie dla niej robiłam pól dnia. Kiedy tysięczny raz proszę, żeby nie dotykała pralki i kosza na śmieci… I w setkach innych momentów…

Ale kiedy nabieram dystansu i patrzę na wszystko z góry, zaczynam rozumieć, że jestem prawdziwą szczęściarą. I nic nie jest w stanie zakłócić mojego szczęścia, gdy mała przychodzi do mnie i woła „Mamusiu kochana” 🙂

Przez te 18 miesięcy zdarzyło się w moim życiu więcej i bardziej intensywnie, niż przez wszystkie lata mojego życia. Nauczyłam się więcej o sobie, o życiu i o innych. Przeżywałam takie emocje, o jakich mi się wcześniej nie śniło. I zrozumiałam przede wszystkim to, że:

Bycie mamą to jedna z najlepszych rzeczy, jakie mnie w życiu spotkały.

A to dopiero początek 🙂