uzależniam od książek
uzależniam od książek

Okularki – Ewa Anna Madeyska

Dzieci przeżywają negatywne emocje znacznie mocniej, niż dorośli. Zwłaszcza, jeśli powodem zmartwień  i kompleksów są docinki rówieśników, a dorośli zdają się nie zauważać, że dziecko w ogóle ma jakiś problem. Z taką sytuacją zderzamy się w książce Ewy Madeyskiej Okularki.

 

Opis Wydawcy:

„Okularnica, gdzie twoje okulary?” – pyta w przedszkolu Wiktor. Frania nie odpowiada. Ma dość wyśmiewania i dość tych głupich patrzałek. Chciałaby, żeby zniknęły. Ale pewnego ranka znikają okulary taty i Frania przyłącza się do poszukiwań. Może przy okazji znajdzie sposób na Wiktora?

Frania to bardzo sympatyczna i rezolutna czterolatka. Ma okrągłą główkę, okrągły brzuszek i okrągłe, różowe okulary na nosie. Ma też dwie siostry – starszą Hanię, która jest już całkiem duża i chodzi do szkoły, oraz młodszą, kilkunastomiesięczną Manię. Frania hoduje w stajni pod łóżkiem pluszowego konia Rysia. Codziennie rano ma bardzo dużo pracy, bo wyprowadza Rysia na spacer i musi posprzątać stajnię. Przez to czasami spóźnia się do przedszkola. Ale ostatnio Frania w ogóle niechętnie wychodzi rano z domu. Wolałaby zostać cały dzień z Rysiem w swoim pokoju. Największym problemem Frani jest Wiktor – przedszkolny kolega, który nieustannie wyśmiewa się z jej okularków. Frania postanawia więc, że nie weźmie ich ze sobą. A najlepiej, jeśli w ogóle znikną! Ale kiedy giną okulary taty, Frania zaczyna rozumieć, że to nie są zwykłe „patrzałki”. Okulary to coś więcej – to styl życia.

 

Książka jest stylizowana na język, jakim posługują się dzieci. Zdania są krótkie i oszczędne, czasami niegramatyczne. Książkę czyta się tak, jakby naprawdę pisało (a raczej opowiadało) ją dziecko. Gdy pierwszy raz zetknęłam się z tym stylem, książkę czytało mi się trochę topornie. Na szczęście kolejne lektury (a moja córka uwielbia czytać jedną książkę kilkanaście razy pod rząd) były już znacznie łatwiejsze, a krótkie zdania nabrały prawdziwego uroku. W połączeniu z odpowiednią intonacją, lektura jest zabawna i łatwo przyswajalna dla dziecka. Oprawa graficzna książki jest bardzo przyjemna dla oka. Tak jak cała stylistyka książki, grafika przypomina dziecięce rysunki, schematyczne i czasem pobazgrane.

 

Okularki to książka przede wszystkim adresowana do dzieci, które zaczęły nosić okulary i niekoniecznie są z tego powodu zadowolone. Osobiście nigdy nie spotkałam się na dyskryminację pomiędzy dziećmi z powodu noszenia okularów, ale jestem w stanie wyobrazić sobie, że dla małego człowieka taka nagła zmiana może być przyczyną kompleksów i niezadowolenia. W naszym przypadku nie ma tego problemu, ale mimo wszystko lektura Okularków bardzo się Natalce podobała i była pouczająca.

 

Lubię książki dla dzieci, które niosą ze sobą refleksję także dla dorosłych. Nie zawsze zachowanie rodziców pomaga dziecku w rozwiązaniu problemów. Frania ma dość ciągłego przypominania o wkładaniu okularków. Chciałaby, żeby mama czy tata zapytali ją czasem „Co ci się śniło?”, zamiast „Czy wzięłaś okulary?”. Dziewczynka nie rozmawia z wiecznie zajętymi rodzicami o kłopocie z kolegą, nie skarży się nawet pani przedszkolance, która nigdy nie zauważa, jak Wiktor dokucza Frani. Próbuje sobie poradzić ze wszystkim sama. I choć ostatecznie bohaterce się to udaje, w realnym życiu nie zawsze jest tak różowo. I to właśnie jest sygnał dla czytającego rodzica, by zamiast ciągle marudzić i upominać, po prostu pogadać ze swoim dzieckiem.