O dziewczynkach i chłopcach – Asia Olejarczyk [+akcja #metoo #jateż]

Długo zastanawiałam się, czy dołączyć do akcji #metoo #jateż. Bo choć faktycznie ja też i minęło od tego już dziesięć lat, to jakoś mówienie i myślenie o tym nie przychodzi łatwo. Pomogło mi przeglądanie dziesiątek statusów innych kobiet, które zdecydowały się upublicznić swoje przeżycia. I wtedy trafiło mnie, że tyle kobiet i dziewczyn przeżyło dokładnie to, co ja i reagowało dokładnie tak samo. Zatłoczony autobus, brak możliwości jakiegokolwiek ruchu i jakaś obca, wstrętna łapa tam, gdzie jej być nie powinno; zdziwienie, niedowierzanie, strach, paraliż, obrzydzenie. Potem długo miałam do siebie pretensje, dlaczego nie potrafiłam zareagować. Zszokowało mnie to, ile dokładnie takich samych i podobnych historii przeczytałam. I postanowiłam, że zrobię wszystko, żeby moja córka potrafiła się obronić, odezwać, a w najgorszym wypadku przywalić draniowi, który będzie chciał wtykać swoje łapska tam, gdzie nie powinien. 

Najlepsza broń – rozmowa

Uświadomiłam sobie, że nikt mi nigdy jasno nie powiedział, że mam prawo bronić swoich stref intymnych i nie godzić się na przekraczanie moich granic osobistych, chociaż to przecież takie oczywiste. Raczej często słyszałam “daj buzi cioci, przytul wujka, jaka grzeczna dziewczynka”. Nikomu też nigdy nie mówiłam o tej napaści w autobusie, bo przecież to takie wstydliwe. Dlatego mojej córce powtarzam często, choć ma dopiero trzy lata, że nie musi się przytulać czy całować jeśli nie ma na to ochoty, a zwłaszcza z żadną ciocią czy wujkiem, panią czy panem. Nikt nie może dotykać jej stref intymnych, nikomu nie może ich pokazywać, jeśli ktoś jej każe to zrobić ma stanowczo odmawiać i wołać pomocy. Mogą ją oglądać tylko rodzice w czasie mycia i lekarz w obecności rodziców. Chciałabym też, żeby nigdy nie bała się i nie wstydziła mówić o takich sytuacjach głośno. Żeby zawsze mogła przyjść do mnie i powiedzieć mi, jeśli spotka ją coś przykrego. 

Jak rozmawiać o dziewczynkach i chłopcach z maluchami?

Świetną pomocą w rozmowie na te trudne tematy (chociaż ja nie chcę, żeby moja córka uważała je za trudne – mają być naturalne, jak każdy inny temat) jest książeczka O dziewczynkach i chłopcach dla chłopców i dziewczynek. To bardzo dobra propozycja dla maluchów – już dwu-trzylatek jest w stanie ją zrozumieć i czegoś się z niej nauczyć. Książka jest przystępnie napisana i dostosowana do poziomu małych dzieci, zarówno językowo, jak i treściowo. 

Książeczka opowiada o trzech tematach: bliskości i czułości, różnicach między chłopcami a dziewczynkami oraz o tym, skąd się biorą dzieci i jak przebiega ciąża. Treści są dostosowane do maluchów, jest więc mowa o wielkiej czułości i miłości między rodzicami, ale nie pada słowo „seks” czy „stosunek”. Wiem, że są zwolennicy “walenia prosto z mostu” i mówienia od maleńkości o seksie, myślę jednak, że do wyobraźni dziecka dwu i trzyletniego miłość, czułość i metafora zasiania ziarenka przemawia lepiej. Najważniejsze jednak są według mnie treści, które jasno komunikują kiedy okazywanie czułości i bliskości jest ważne i potrzebne, a kiedy można, a nawet trzeba tego odmówić. Mamy więc wiele rodzajów czułości pomiędzy rodzicami i dziećmi (a także dziadkami) oraz pomiędzy dorosłymi. Pada stwierdzenie, że to bardzo ważne, by dorośli też okazywali sobie czułość, że mogą się przytulać i całować. Z drugiej strony są pokazane sytuacje, gdzie dzieci nie powinny przytulać się i całować z dorosłymi. Dzieci w książeczce jasno i wyraźnie mówią “Nie chcę całować tej pani bo nie jest moją mamą”, “Nie będę przytulać tego pana, bo go nie znam”. To jest dla dziecka jasny i czytelny przekaz i przykład. To ważne, żeby nauczyć dzieci, że pocałunek na przywitanie jest zarezerwowany dla najbliższej rodziny i wcale nie jest zobligowane do całowania każdej osoby. Pocałunki są zarezerwowane dla ważnych osób.

O dziewczynkach i chłopcach wiele miejsca jest poświęcone na wytłumaczenie, co to są strefy intymne i dlaczego nie pokazujemy ich innym. Jest też o różnicach między płciami – o tych zupełnie drugorzędnych, jak kolor skóry czy włosów i o tych nadrzędnych, które sprawiają, że przynależymy do konkretnej płci. Podoba mi się nacisk położony na równość kobiet i mężczyzn. Książeczka tłumaczy, że każdy człowiek, bez względu na płeć, może bawić się czym chce i mieć różne zainteresowania. Nie ma rozgraniczenia na zabawki, zajęcia czy kolory zarezerwowane tylko dla jednej płci. To bardzo ważny aspekt tej książki i często powołuję się na nią, gdy moja córka przynosi z przedszkola rewelacje typu „bo to jest tylko dla chłopaków”.

Zerknij do książki

Zacznijmy od chłopców

A wracając jeszcze do akcji #metoo #jateż uważam, że ogromną rolę w zapobieganiu molestowania kobiet odgrywają rodzice chłopców. Przekazując im dobre wzorce, ucząc szacunku do każdej płci, a przede wszystkim ucząc panowania nad własnym popędem. Mam czasami wrażenie, że zwłaszcza mamy chłopców podświadomie przekazują im, że wolno im więcej (ale może to tylko krzywdzący stereotyp lub obserwacja niewłaściwych zachowań tylko kilku matek i synów na placu zabaw). Mam nadzieję, że kiedy na świecie pojawi się mój syn będę umiała przekazać mu umiejętność poszanowania granic intymnych każdego człowieka i nauczyć go, że różnice między chłopakami a dziewczynami jako ludźmi nie mają znaczenia. I właśnie lektura O dziewczynkach i chłopcach jest do tego bardzo dobrym punktem wyjścia.

Prostym językiem o trudnych sprawach

Książka jest prosta i nie zawiera zawiłych wywodów i tłumaczeń. Kiedy czytałam ją po raz pierwszy, wydawało mi się, że jest w niej zbyt mało treści i konkretów, powiedzmy, medycznych. Zamiast szczegółowego opisu zapłodnienia podany jest przykład z ziarenkiem wsadzonym do doniczki. Ale teraz widzę, że treść idealnie komponuje się ze stanem mentalnym mojej trzylatki. Wszystko, co jest napisane w tej książeczce jasno i dobitnie przemawia do mojej córki, a więc idealnie wpasowuje się w target.  Jest to też świetny punkt wyjścia do dalszej rozmowy z dzieckiem. Czytamy ją nie raz kilka razy pod rząd, a czasem przerywamy, bo Natka ma jakieś dodatkowe pytania. Jedyne, o co mogłabym się przyczepić, to zbyt mało informacji na temat samej ciąży, co akurat teraz Natkę interesuje najbardziej. Ale rozumiem, że to nie jest książeczka tylko o ciąży, więc wiedzy szukamy też w innych miejscach.

 

Podsumowując – polecam O dziewczynkach i chłopcach dla chłopców i dziewczynek każdemu maluchowi, tak jak wskazuje tytuł, niezależnie od płci.


Recenzja powstała w ramach współpracy z portalem

logo granice.pl

 

  • „Przekazując im dobre wzorce, ucząc szacunku do każdej płci, a przede
    wszystkim ucząc panowania nad własnym popędem. Mam czasami wrażenie, że
    zwłaszcza mamy chłopców podświadomie przekazują im, że wolno im więcej
    (ale może to tylko krzywdzący stereotyp lub obserwacja niewłaściwych
    zachowań tylko kilku matek i synów na placu zabaw).”

    Przede wszystkim przyczyną jest poczucie wyższości, władzy, postawy „należy mi się”, czy przedmiotowego traktowania kobiet. Wynika to m.in. z toksycznych wzorców męskości, które spotykamy na każdym kroku (w popkulturze, w pracy, w reklamach, na ulicy) i którymi dzieci przesiąkają. Sam popęd ma zawsze znaczenie drugorzędne – jest jedynie pretekstem lub środkiem do zamanifestowania swojego poczucia wyższości. Właśnie to „wolno im więcej” jest tutaj kluczowe, w połączeniu z upupianiem dziewczynek i tym, że władzę w świecie dorosłych w większości sprawują mężczyźni, a kobiety są marginalizowane. Niestety znajduje to też odbicie w licznych zabawkach i książkach dla dzieci. Świetnie, że ta jest inna!