Most przez czas. Listy do praprawnuka


Ludzkie życie jest ulotne. Trwamy tak długo, jak długo trwa pamięć o nas. A z każdym kolejnym pokoleniem ta pamięć zamazuje się i blednie. Nie mamy zbyt wielkiego wpływu na to, jak długo w ten sposób będziemy żyć, ile pokoleń będzie wiedzieć o naszym istnieniu i jak potomkowie naszych potomków nas zapamiętają. A gdybyśmy mogli przekazać im cząstkę siebie? Napisać list, który w odpowiednim czasie dotarłby do adresatów – praprawnuków?

 

Moja prababcia zmarła, gdy miałam pięć lat. Pamiętam, jak przynosiła mi zawsze homogenizowane serki, które uwielbiałam. Siadała w kuchni, na krześle pod wielkim lustrem. W pamięć wryła mi się właśnie taka: drobna, pomarszczona, wspierająca się na lasce i uśmiechnięta. Nie umiem nic więcej o niej powiedzieć, oprócz tego, że była. Oczywiście znam historię prababci, o której opowiadała mi mama. Ale nie wiem, jaka była naprawdę? O czym myślała? Jakie miała przekonania? Jakie doświadczenia? Które wspomnienie było dla niej najważniejsze? Jakie zasady wyznawała? Czy zaznała prawdziwej miłości? Czy lubiła książki, czy muzykę, czy była kiedyś w kinie? Co powiedziałaby, gdyby mogła porozmawiać z dorosłą mną? Wiele bym dała, gdybym mogła przeczytać napisany przez nią osobisty list, w którym opowiedziałaby mi coś o sobie i swoim przepisie na życie.

 

Most przez czas to książka, która mnie zachwyciła i zmusiła do refleksji. Znajduje się w niej ponad trzydzieści listów do praprawnuków napisanych przez osoby z różnych środowisk, o różnym wykształceniu i poglądach. Wśród autorów korespondencji nie brakuje ludzi związanych z prozą, poezją i sztuką ( m.in. Marta Fox, Sabina Waszut, Barbara Janas-Dudek, Marcin Melon), podróżników, polityków i lekarzy, ale również znalazło się tam miejsce dla siostry zakonnej, wieloletniego więźnia, a nawet szamana. Trzy ostatnie listy zostały napisane w gwarze śląskiej i kaszubskiej.

Autorzy w swoich listach poruszają wiele ważnych tematów, przekazują mądre życiowe rady albo po prostu opowiadają o sobie, swoim życiu, przemyśleniach, czy sytuacji, w jakiej się znaleźli, dzielą się radościami i obawami. Rozmawiają z prawnukami na tyle, na ile pozwala jednostronna rozmowa z kimś, kogo jeszcze nie ma. Nawet, jeśli nie wiadomo, czy w ogóle będzie. Nie brakuje w książce tekstów, w których autorzy wątpią lub jawnie zaprzeczają, że kiedykolwiek będą mieć biologiczne prawnuki. Piszą jednak list do tych, którzy narodzą się za 200 lat i będą mogli nazwać się ich duchowymi potomkami.

Najbardziej chyba przykuł moją uwagę mądry i głęboko filozoficzny list wieloletniego więźnia, który w swoim tekście rozwodzi się nad istotą wolności. Nie ma w nim jednak nic z pychy i złości człowieka, który uważa się za niewinnie osadzonego i pragnie „wolności od”. To raczej namysł nad istotą tego pojęcia, nad tym, co tak naprawdę wolność oznacza i kto może się nazwać naprawdę wolnym człowiekiem: osoba uwięziona, lecz pogodzona z sobą i losem, czy osoba pozornie wolna, lecz uwikłana w konsumpcyjną pogoń za przedmiotami, które nie mają żadnej wartości?

Świat nie jest w stanie pokonać człowieka naprawdę wolnego, bo ten zrobi mu psikusa i pogodzi się z warunkami zewnętrznymi, w jakich przyszło mu egzystować.

Ale nie jest to jedyny wartościowy tekst w tym zbiorze. Właściwie we wszystkich można odnaleźć wiele prawdziwych i głębokich myśli, które zmuszą do refleksji. Większość z listów porusza też temat wyobrażeń o przyszłości, nadziei i zagrożeń z nią związanych. Autorzy zastanawiają się, jak wygląda świat w XXIII wieku? Czy jest zniszczony przez wojny, na skraju upadku i nicości? A może został zjedzony przez totalitaryzm, a ludzie cierpią z powodu braku wolności? Czy jednak rzeczywistość została zwirtualizowana, a ludzie są bardziej cyborgami, niż ludźmi z krwi i kości, a podróże kosmiczne i kolonizowanie innych planet jest na porządku dziennym? Największe jednak obawy u większości autorów były związane z tym, czy ludzie za 200 lat będą tacy sami, jak my teraz? Czy będą potrafili czuć i myśleć tak jak my?

W trakcie lektury Mostu przez czas napisałam do mojej przyjaciółki, autorki jednego z listów:

I kiedy tak czytałam te opisy, ciągle miałam przed oczami jeden z odcinków Świnki Peppy, którą oglądam razem z Natką. Dzieci w przedszkolu zrobiły kapsułę czasu, do której wrzuciły komiks, płytę z muzyką, ulubioną zabawkę i marchewkę. Nagrały też filmik, w którym mówiły, jak wyobrażają sobie przyszłość: ludzie będą mieszkać na księżycu i latać statkami kosmicznymi. Potem po dzieci przyszli rodzice i okazało się, że oni też wiele lat temu zakopali kapsułę czasu. Gdy ją odnaleźli i otworzyli, zobaczyli, że w środku jest komiks, płyta z muzyką, zabawka i stara marchewka. I kaseta z nagraniem, na którym mali rodzice opowiadają, jak wyobrażają sobie przyszłość: mieszkanie na księżycu i latanie statkami kosmicznymi. Myślę sobie, że w tej bajce jest spore ziarno prawdy. Że tak naprawdę niewiele się zmienia w samych ludziach, każde pokolenie ma bardzo podobne wyobrażenia i pragnienia, i jednak dla każdego ważne jest to samo. Zmienia się forma, ale nie zmienia się idea.

Wierzę, że ludzie przyszłości i przeszłości są w gruncie rzeczy tacy sami, jak my dziś. I choć postęp techniczny zmienia świat wokół nas, ludzie w środku wciąż pozostają bez zmian. Wiem, że moja prawnuczka bardzo chciałaby przeczytać list ode mnie. Dowiedzieć się, jaka byłam, co myślałam, jakie miałam przekonania i doświadczenia, które wspomnienie było dla mnie najważniejsze, jakie zasady wyznawałam, czy zaznałam prawdziwej miłości, czy lubiłam książki, jaką muzykę słuchałam? Co powiedziałabym, gdybym mogła porozmawiać z dorosłą nią?

 

W dzisiejszych czasach (ciekawe jak to będzie za 200 lat?) przyjęło się, że prezentujemy rodzinie lub znajomym książki lekkie, łatwe i przyjemne, „bezpieczne”, przy których można się dobrze bawić i rozerwać, ale niekoniecznie myśleć. Takie książki „na raz”, które można połknąć w jedno lub dwa popołudnia, przetrawić i sięgnąć po kolejną lekturę. Ja proponuję jednak zmienić ten trend. Most przez czas to świetna książka na gwiazdkowy prezent, ponadczasowa i refleksyjna. Nie da się jej „łyknąć na raz”. Można do niej wielokrotnie wracać i za każdym razem znaleźć coś wartościowego. I chociaż adresatami książki są ludzie urodzeni w XXIII wieku, jestem pewna, że współcześni też wyciągną z niej wiele dla siebie. Więc jeśli jeszcze zastanawiacie się jaką książkę wybrać na prezent – sięgnijcie po Most przez czas.


 

Książka dostępna na stronie: Most przez czas. Listy do praprawnuka (różni autorzy) – Wydawnictwo Stapis.