uzależniam od książek
uzależniam od książek

Mój własny dziennik lekcyjny – Katarzyna Zioła-Zemczak

Wielkimi krokami zbliża się rok szkolny. Kiedy chodziłam do podstawówki, w tym czasie już nie mogłam doczekać się powrotu do szkoły. Przeglądałam pachnące nowością podręczniki, wkładałam w okładki nowe zeszyty i podpisywałam je starannie. I w końcu udawałam, że jestem nauczycielką. Miałam małą tablicę, na której zapisywałam temat nowej lekcji (tylko tyle się na niej mieściło). A mama zrobiła mi piękny dziennik lekcyjny, z przyklejoną listą uczniów i miejscem do wpisywania ocen z różnych przedmiotów. Na szczęście te czasy, gdy rodzice musieli sami przygotowywać takie rekwizyty, mamy już za sobą.

 

 

Mój własny dziennik lekcyjny zawiera wszystko to, co prawdziwy dziennik szkolny: listę uczniów z miejscem do wpisywania obecności, karty przedmiotów z wyszczególnionymi rubrykami do wstawiania ocen z odpowiedzi ustnych, prac domowych, sprawdzianów i prowadzenia zeszytu, plan lekcji i miejsce na wpisywanie tematów zajęć z każdego przedmiotu. Dodatkowo każde dziecko, które w czasie zabawy wciela się w nauczyciela, może dokładnie zapoznać się z opisem prowadzenia dziennika i przekonać się, jak naprawdę wygląda praca w szkole. Na początku mały nauczyciel musi zaprojektować nazwę, logo, hymn i pieczątkę szkoły, następnie zapisać uczniów do klasy, a potem zapoznać się z systemem oceniania przedmiotów i zachowania dzieci oraz oczywiście przygotować scenariusze prowadzenia lekcji. Fajnym dodatkiem jest dzienniczek ucznia, w którym mały nauczyciel może wpisywać oceny albo uwagi dotyczące zachowania swoich wychowanków.

 

Dziennik jest zrobiony z niezwykłą starannością, nie tylko bawi, ale także ma wiele walorów edukacyjnych. Autorzy zadbali, by dzieci wykazywały się własną kreatywnością i poszerzały swój zakres wiedzy. Książka zawiera przykładowe scenariusze zajęć, na podstawie których dzieci mogą przygotować własne lekcje. Oprócz tego w dzienniku znalazły się przykładowe sprawdziany, które mali nauczyciele muszą samodzielnie sprawdzić, znaleźć wszystkie błędy i ocenić.

 

Mój własny dziennik  pokazuje dziecku jak wygląda prawdziwa praca nauczyciela – to nie tylko sprawdzanie obecności i stawianie stopni, ale przede wszystkim żmudna praca przy wypełnianiu papierów, przygotowywaniu konspektów lekcji, sprawdzaniu klasówek, wypełnianiu świadectw, a nawet planowaniu szkolnych wycieczek i akademii. Warto pokazać dziecku prawdziwy obraz tego zawodu, by oprócz zabawy, mały pedagog wyniósł z tego prawdziwą wiedzę.

 

Moja córka jest za mała na korzystanie z dziennika, ale jestem pewna, że kiedy dorośnie do zabawy w szkołę, na pewno doceni tę książeczkę. Nawet teraz, gdy mam trzydziestkę na karku, korci mnie, żeby się pobawić w nauczyciela 🙂 Mój własny dziennik lekcyjny będzie jednak czekał, aż Natka do niego dorośnie.

 


Recenzja powstała w ramach współpracy z portalem

logo granice.pl