Medium – Joanna Dobkowska 2


Kiedy zaczęłam czytać Medium Joanny Dobkowskiej nie wiedziałam, czego dokładnie mam się spodziewać. Myślałam, że będzie to zwykła opowieść grozy ulokowana na początku XX w. Jednak nie spodziewałam się, że lektura dostarczy mi tylu emocji i będzie tak wielowarstwowa. 

Medium

 

Książka zaczyna się zupełnie niepozornie. Oto mamy drugą dekadę XX wieku, wielkimi krokami zbliża się I wojna światowa. Cień katastrofy wisi w powietrzu. Ilzyda Filomena Bonusch z domu von Taffel – podstarzała nauczycielka na pensji dla panienek, z jakiegoś powodu rozstała się z mężem i zaczęła żyć na własny rachunek w Szczecinie. Jej spokój burzy nagła wiadomość o śmierci matki, z którą Ilzyda nie miała dobrych stosunków. Anna Eudora von Taffel, niegdyś największe medium w Europie, zdemaskowana jako oszustka, zmarła samotnie w małym nadmorskim miasteczku. Ilzyda, pełna wciąż tajonej nienawiści do matki, jedzie tam niechętnie, by załatwić wszystkie formalności, jak najszybciej zamknąć ten etap i wrócić do swojego nudnego ale statecznego życia w Szczecinie. Bohaterka nie spodziewa się, że w Hole am Meer, w małym pensjonacie “Szczęście Adeliny”, przyjdzie jej raz jeszcze zmierzyć się ze swoją przeszłością, by poukładać życie na nowo, pogodzić się z matką i poznać przeznaczenie – spadek, który pozostawia po sobie Anna. Książka jest podzielona na cztery części, w których kolejno poznajemy tajemnice czterech kobiet: Ilzydy, Adeliny, Anny i Herty. Każda z nich ma za sobą trudną i bolesną przeszłość, która wpływała na ich wybory i decyzje. Aby wszystkie mogły zaznać spokoju, ich tajemnice będą musiały wyjść na jaw.

 

Klimat książki da się wyczuć już od pierwszych stron powieści. Mamy tu mnóstwo niedopowiedzeń i tajemnic. Jawa przeplata się ze snem. Teraźniejszość z przeszłością. Nadprzyrodzone zjawiska z oszustwami. Okultyzm ze sztuczkami. Magia z zabobonami. Niemal namacalnie można poczuć klimat małego, zamkniętego miasteczka, w którym każdy obcy – a zwłaszcza taki obcy, jak Anna i Ilza – jest traktowany jako wróg, gdzie jednocześnie każdy chowa w sobie jakieś tajemnice i wciąż żywe są urazy sprzed lat.

Autorka zastosowała dość dziwny, na pierwszy rzut oka, sposób prowadzenia narracji. Każda z czterech części książki podzielona jest datami, tak jak w pamiętnikach i dziennikach, co sugeruje zastosowanie narracji pierwszoosobowej; jednak mimo to autorka prowadzi narrację trzecioosobowa z punktu widzenia głównej bohaterki – Ilzydy – pisanej w czasie teraźniejszym i przeplata ją wspomnieniami z przeszłości pisanymi w czasie przeszłym. Na początku czyta się to dość dziwnie, ale już po kilkunastu stronach łatwo przyzwyczaja się do rytmu książki i wchodzi w nią całkowicie. Język, jakim operuje Joanna Dobkowska, jest plastyczny i sugestywny. Opisy są tak realistyczne, że w trakcie lektury wydawało mi się, że naprawdę przeżywałam to, co bohaterka powieści. Książka po prostu wciąga i nie daje wytchnienia, póki wszystkie tajemnice nie zostaną odkryte. Do tego otwarte zakończenie sprawiło, że jeszcze na długo po skończonej lekturze myślami byłam przy Ilzie, zastanawiając się jaką drogę wybierze dalej dla siebie. Czyżby to wróżyło, że powstanie kolejna część powieści?

 

Medium to nie tylko opowieść grozy z okultyzmem i duchami w tle. To przede wszystkim powieść o marzeniach, radzeniu sobie z rzeczywistością i o bardzo trudnych relacjach pomiędzy matką i córką oraz pomiędzy dwiema siostrami. To powieść o kobietach, które za wszelką cenę chcą być szczęśliwe i spełnione, lecz los – jak to los – rzuca im kłody pod nogi. Warto zagłębić się w tę opowieść i dowiedzieć się, kim naprawdę była Anna, jakie dziedzictwo zostawiła Ilzydzie i jak ich losy splotły się z losami Adeliny i Herty.


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Arkady

Wydawnictwo Arkady