Mała Syrenka – Drogocenne Baśnie

Mała Syrenka to baśń, która jest szczególnie bliska mojemu sercu. Na disneyowskiej wersji tej historii nauczyłam się czytać. Była to pierwsza książka, którą pokochałam i na zawsze została w mojej pamięci. Kiedy mój mąż przyniósł do domu Małą Syrenkę z ilustracjami M. Di Giorgio, zakochałam się w tej historii na nowo.


Mała Syrenka z serii Drogocennych Baśni nie ma zbyt wiele wspólnego z bajką Disneya.

To wierna adaptacja baśni H. Ch. Andersena, która nie ma szczęśliwego zakończenia. Choć książka jest oszczędna w słowach – na każdej stronie jest zaledwie kilka linijek tekstu – przekazuje cały sens tej smutnej historii. Czy jest ktoś, kto jej nie zna?

Oto mamy podwodny świat syren – pół-ludzi, pół-ryb. Najmłodsza córka króla oceanu kończy właśnie 15 lat i może raz w życiu wynurzyć się z wody, aby zobaczyć ludzi i ich świat. Na statku, który obserwuje syrenka, swoje urodziny świętuje także przystojny książę. Syrenka zakochuje się w nim od pierwszego wejrzenia. Tej samej nocy zrywa się sztorm, który zatapia statek, ale syrence udaje się uratować księcia. Wyławia go na brzeg, gdzie znajduje go tajemnicza dziewczyna. Zakochana syrenka cierpi i wreszcie udaje się do morskiej wiedźmy, żeby pomogła jej stać się człowiekiem. Czarownica zamienia ją w człowieka ale odbiera jej głos i rzuca klątwę – dziewczyna musi zdobyć serce księcia. Jeśli książę się z nią nie ożeni, syrenka zamieni się w morską pianę. Książę od razu darzy sympatią niemą dziewczynę, ale szuka tej, która uratowała go na plaży… samego zakończenia nie zdradzę, ale nie ma ono nic wspólnego z najbardziej znaną bajkową wersją tej historii. Choć napisałam, że finał baśni jest tragiczny, to tak naprawdę w pewnym sensie jest pozytywny. Daje poczucie, że nawet w beznadziejnej sytuacji jest jakieś pozytywne wyjście.
Ilustracje do Małej Syrenki są urzekające. Pani Mariachiara Di Giorgio wspaniale ujęła temat i nadała tej historii głębi. Kiedy otwieram książkę czuję się, jakbym od razu zanurzyła się w morskiej toni. Mojej półtorarocznej córce rysunki też się podobają – ogląda ją nawet po kilka razy, dotykając paluszkami, jakby chciała sprawdzić czy to, co widzi, jest prawdziwe.
Dlaczego warto pokazać dziecku właśnie tę wersję Małej Syrenki?

Przede wszystkim dlatego, że warto znać oryginalną historię o Małej Syrence, zwłaszcza tak pięknie podaną. Baśnie mają za zadanie pokazać dziecku w bezpieczny sposób wewnętrzny świat człowieka – jego emocji i problemów. Tendencja do upiększania historii, usuwania niektórych wątków czy zmienianie zakończenia na happy end okaleczają baśnie. To właśnie ten baśniowy świat pomaga dziecku poradzić sobie z trudnymi emocjami: poświęceniem, odrzuceniem, nieszczęśliwym uczuciem. Polecam poczytać książkę Bruno Bettelheima Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni. Po lekturze tej książki można całkowicie zmienić podejście do „krwawych” i „mrocznych” historii, których nie powinno się pokazywać dzieciom.