uzależniam od książek
uzależniam od książek

Koty Trzy – relacja ze spektaklu Teatru Gry i Ludzie

Już od dawna chciałam zabrać Natkę do teatru dla dzieci, ale wiedziałam, że jest jeszcze trochę za mała, żeby się skupić i wysiedzieć nawet pół godziny. Odwlekałam więc tę chwilę, aż nadarzyła się okazja – w moim ulubionym dziecięcym Teatrze Gry i Ludzie grali akurat spektakl dla najmłodszych maluchów, a my mieliśmy akurat wolną niedzielę. No to w drogę 😉

Z Teatrem Gry i Ludzie spotkałam się po raz pierwszy w 2010 roku przy okazji Nocy Muzeów w sosnowieckim Pałacu Schoena. Zaczarował mnie wtedy ich „pochód szczudlarzy”, a właściwie wszelkiego rodzaju dziwnych stworów z mrocznych zakamarków wyobraźni. Niesamowite było to, że aktorzy potrafili w mgnieniu oka przenieść wszystkich do tej przedziwnej krainy, z której przbyli i tak silnie oddziaływać na emocje. Dobrze zapamiętałam sobie nazwę „Gry i Ludzie”, a kiedy okazało się, że tworzą w Katowicach spektakle dla dzieci, wiedziałam że kiedyś odwiedzę ich z własnym maluchem. A zanim doczekałam się potomstwa, wybrałam się z mężem na „Takie sobie bajeczki”. Bawiliśmy się równie dobrze (jeśli nie lepiej) jak dzieciaki na widowni!

Ale wracając do Kotów Trzech:

„Koty Trzy” – wesoły i bardzo kolorowy interaktywny spektakl dla najmłodszych dzieci (dzieci w wieku przedszkolnym). W kocim świecie wcale nie jest zwyczajnie i nudno. Pazurek, Chrupek i Kitka to naprawdę niezłe gagatki i dlatego przydarzają się im całkiem śmieszne i „wybuchowe” historie.

Kto jest ciekawy co stanie się z armatą dziadka pirata, albo czy możliwe jest złapanie chmurki w locie i czy to na pewno kotek wypił mleczko i ogonkiem stłukł jajeczko musi to zobaczyć. Kociaki są niesforne i dowcipne, rozśpiewane i roztańczone, choć czasem z ich muzykowania wychodzi „kocia muzyka”.

Właściwie ten opis mówi sam za siebie. W spektaklu jest po prostu to wszystko, ale jest też coś więcej. Niesamowita reakcja dzieciaków. Maluchy są kapitalne i potrafią fantastycznie współpracować z aktorami. Trzeba tam po prostu być, żeby to zobaczyć, poczuć i przeżyć. A największą rekomendacją jest oczywiście zachwyt mojego dziecka.

Szczerze mówiąc trochę się jednak bałam, że Natka jest za mała i nie wytrzyma, nie będzie w stanie się skupić, albo się przestraszy, albo będzie zdenerwowana i zmęczona (spektakl był akurat w czasie, kiedy zwykle ma drzemkę). Oczywiście moje obawy były trochę na wyrost (ale taka już ze mnie kwoka 😉 ). Pierwsze, co spodobało się Natce, to „poczekalnia” z ciasteczkami i miejscem do rysowania, a największy zachwyt wzbudziło duże pudło z kredkami i pisakami. Była w swoim żywiole, a kiedy w końcu przyszły dzieci (przejechaliśmy pierwsi i sporo czekaliśmy) była po prostu zachwycona. Natka uwielbia dzieci, a im jest starsza, tym bardziej się nimi fascynuje.

Na samym spektaklu była bardzo grzeczna i ładnie obejrzała go do końca. Podobały jej się kociaki, chociaż momentami nie rozumiała dlaczego jest tyle hałasu i biegania. Tłumaczyłam jej wszystko i wydaje mi się, że potrafiła to pojąć, bo kiedy pytałam ją później, co robiły kotki, odpowiadała „psociły i goniły się”. Mieliśmy jeden mały epizod płaczu, gdy kotki zamknęły chmurkę za dużymi czarnymi drzwiami. Teoretycznie według scenariusza chmurka została uwolniona, ale w praktyce przeraziło to mojego malucha na tyle, że ciągle powtarzała „ziamknęły chmujke”  🙁 Nieładnie tak psocić, koteczki!

Ale dopiero po spektaklu Natka pokazała swoją naturę. Bez skrępowania zanurzyła się w tłumie, przytulała się do dzieci i przede wszystkim zupełnie nie bała się kotków! Siedziała u nich na rękach i w sumie nawet nie oglądała się, czy gdzieś tam jest mama, czy nie 🙂 Pełen odlot.

Tak naprawdę nic, co napiszę, nie jest w stanie oddać tego, jak to jest być z dzieckiem pierwszy raz w teatrze. To trzeba przeżyć. Dlatego nie zwlekajcie – wybierzcie się na jakiś fajny spektakl. A jeśli mieszkacie w pobliżu Katowic, koniecznie zajrzyjcie do Teatru Gry i Ludzie. Polecam!

Więcej zdjęć Kotów Trzech można znaleźć na stronie internetowej Teatru Gry i Ludzie.