Inny wymiar czytania [Legimi + czytnik inkBook Obsidian] 3


Jeszcze kilka miesięcy temu zarzekałam się, że nigdy w życiu nie kupię żadnego czytnika e-booków, bo to strata pieniędzy. Uważałam, że nic nie zastąpi papierowej książki i po co kupować e-booki, skoro za tę samą cenę mogę mieć zwykłą książkę. Zmieniłam zdanie, gdy poznałam Legimi. Dziś nie wyobrażam już sobie życia bez czytnika! Po trzech miesiącach użytkowania inkBooka Obsidian z Legimi w abonamencie bez limitu przyszedł czas na małe podsumowanie.


O abonamencie na e-booki w Legimi usłyszałam w grudniu zeszłego roku. Przez chwilę zbierałam opinie, a potem postanowiłam po prostu wypróbować. Ponieważ mam abonament w Play za dostęp do oferty Legimi bez limitu płacę jedynie 19,99 zł (doliczane do rachunku za telefon). Pierwszy miesiąc mogłam wykorzystać za darmo, więc dokładnie przetestowałam, czy to naprawdę działa.

O co chodzi w Legimi?

Legimi.pl to platforma oferująca dostęp do kilkudziesięciu tysięcy e-booków w abonamencie. Jest to abonament bardzo podobny do abonamentu telefonicznego czy internetowego, który przedłuża się automatycznie co miesiąc. W podstawowych pakietach umowa jest bezterminowa, więc w każdym momencie można ją zakończyć (wyjątkiem jest czasowa umowa na czytnik w abonamencie). Z czytelni można korzystać na każdym urządzeniu wyposażonym w aplikację Legimi (komputer, tablet, smartfon i oczywiście czytnik – ale tylko niektóre modele). Nie ma jednak możliwości czytać książki przez stronę internetową Legimi.pl – na komputerze musi być zainstalowana bezpłatna aplikacja (w przypadku Windowsa 10 pobiera się ją bezpośrednio ze sklepu z aplikacjami, ale przyznam, że nie jest wygodna w użyciu).

W zależności od preferencji czytelniczych można wybrać opcję bez limitu za 32,99 zł – można czytać dostępne e-booki bez żadnych ograniczeń – lub nieco tańsze opcje zależne od limitu stron – 750, 500 i 150 stron. Oprócz tego można zdecydować się na zakup czytnika w abonamencie bez limitu na 24 miesiące za 42,99 zł.

Ja zdecydowałam się na nieco inne rozwiązanie. Skorzystałam z opcji Czytelnia w Play by Legimi, dzięki czemu abonament na książki bez limitu wynosi zaledwie 19,99 zł miesięcznie. To cena  jednej przeciętnej książki, więc uważam, że jest bardzo opłacalna.

 

Czytnik inkBook Obsidian

Jestem szczęśliwą posiadaczką Obsidiana od stycznia. Zdecydowałam się kupić czytnik samodzielnie i nie korzystać z możliwości zakupu czytnika w abonamencie, bo tak wyszło mi zdecydowanie taniej. Wybierałam pomiędzy PocketBook Touch Lux 3 i inkBookiem ze względu na to, że Legimi działa zaledwie na kilku wybranych modelach czytników (szczegóły tutaj). Zdecydowałam się na Obsidiana, ponieważ chodzi na systemie Android i można na nim korzystać z aplikacji Legimi w dokładnie taki sam sposób, jak na tablecie. Dostęp do e-booków jest bezpośredni, wystarczy wyszukać książkę i ściągnąć ją od razu na urządzenie. W przypadku PocketBooka najpierw trzeba dodać książkę na półkę (np. przez stronę internetową), a następnie zsynchornizować urządzenie, aby książka była dostępna na czytniku. I właśnie ta opcja skłoniła mnie, aby wybrać Obsidiana. Właściwie z innych aplikacji androidowych nie korzystam. Jest to możliwe, ale mocno uciążliwe na czytniku.

 

Moje wrażenia z użytkowania są bardzo pozytywne. Co prawda czytnik włącza się dość długo (kilkadziesiąt sekund), ale działa płynnie i bez zarzutu. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, aby urządzenie się zacięło, książki się nie wczytały, czy w trakcie czytania coś się wykrzaczyło. Nie mam porównania jak książki wczytują się na innych czytnikach, ale na Obsidianie wszystko jest w granicach normy, tzn. nie jest to natychmiastowe, ale też oczekiwanie nie jest specjalnie długie – do kilku sekund.

Bateria wytrzymuje mi maksymalnie tydzień, ale jest to spowodowane tym, że czytam nawet do kilku godzin dziennie (a raczej nocnie), a jak nie czytam ja, to często czytnik podkrada mi mąż. To najczęściej używane urządzenie w naszym domu (oprócz smartfona). Aby oszczędzać baterię można wyłączyć pewne opcje, np. wi-fi (włączam tylko wtedy, gdy chcę ściągnąć nową książkę) lub podświetlenie w czasie dnia. Pełne ładowanie trwa około 3 godzin, co też nie jest jakimś specjalnie długim czasem. W trakcie ładowania można spokojnie czytać, więc nie ma problemu.

Najlepszą opcją Obsidiana jest podświetlany ekran. Czytam najczęściej wieczorami i w nocy, często obok śpi dziecko i czytanie w takich warunkach książki papierowej to był niezły hardkor. Kiedyś mąż przyłapał mnie w nocy na podświetlaniu książki ekranem telefonu (bo latarka dawała zbyt ostre światło) 🙂 Czytnik z podświetleniem to dla mnie nowa jakość czytania. Oczy nie męczą się tak jak przy tablecie, a światło jest delikatne i stonowane, więc wszystko widzę i nie muszę kombinować.

Inne techniczne zalety możecie znaleźć na stronach zajmujących się typowo recenzowaniem czytników (ja swoją wiedzę czerpałam ze strony światczytników.pl). Powiem tylko tyle, że po dwóch miesiącach intensywnego korzystania jestem zadowolona i nie zmieniłabym decyzji co do zakupu.

E-booki w Legimi

Spotkałam się z różnymi opiniami na temat e-booków, od tych najbardziej radykalnych („to nie jest książka, nic nie zastąpi papieru, e-booki to zło!”), aż po najbardziej optymistyczne („e-booki to przyszłość, nie kupuję książek papierowych, korzystam tylko z czytnika”). Ja kiedyś stałam w pobliżu tej pierwszej grupy. Nie zarzekałam się, że nigdy nie przeczytam e-booka, ale też nie widziałam sensu ich kupowania, skoro w tej samej cenie mogę kupić książkę papierową, którą mogę dotknąć, poczuć, powąchać i pieścić oczy jej widokiem (tak, jestem bibliofilem, na widok książek robię maślane oczy i cieknie mi ślinka…). Co innego, gdyby e-booki były minimum dwa razy tańsze, niż książki papierowe. Wtedy mogłabym się skusić.

A teraz wyobraźcie sobie co poczułam mając w perspektywie dostęp do tysięcy książek w cenie jednej, przeciętnej, niebestsellerowej książki (20 zł)? Tak! Tak! Dokładnie to poczułam! Pożądanie 😉

Jakie są zalety czytania e-booków w Legimi? Oczywiście podstawowa zaleta to cena. Ale oprócz tego dostęp do setek książek i wielu głośnych nowości wydawniczych. Przyznam, że czytam teraz znacznie więcej, niż wcześniej. Znajduję książki, które już od dawna chciałam przeczytać, wpadają mi też w łapki książki, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Sięgam też po takie książki, na które wcześniej szkoda mi było pieniędzy, albo odkładałam je na wieczne później, bo zawsze było coś fajniejszego do kupienia. Zaglądam do nowości i bestsellerów bez obawy o to, że wyrzucam pieniądze w błoto. Czytam więcej książek lekkich i przyjemnych z pełnym poczuciem szczęścia.

Osoby, które uwielbiają kryminały, sensację, fantastykę i romanse będą z Legimi mega zadowolone. Tych książek z pewnością jest w abonamencie najwięcej i co chwilę pojawiają się nowości. Dla wielbicieli obyczajówek, reportaży, literatury faktu, humanistyki, czy książek z kręgu literatury ambitniejszej też sporo się znajdzie, choć nie tak dużo, jak wyżej wymienionych. Nawet czytelnicy mocno wybredni i nastawieni na literaturę wytrawną natrafią na coś dla siebie (vide mój mąż).

Minusy Legimi

E-book nigdy nie zastąpi książki papierowej. Mimo wszystko zdania nie zmieniłam. Posiadanie książki, możliwość obcowania z nią, kartkowania, czytania – to jest piękne i ważne i nigdy tego nie porzucę. Co ciekawe naukowcy udowodnili, że mózg kocha papier. Z tradycyjnych książek szybciej i lepiej się uczymy, lepiej przyswajamy wiedzę. I ja się z tym w pełni zgadzam!

Dlaczego nasz mózg woli książkę tradycyjną? Naukowcy nie mają gotowej odpowiedzi, ale wydaje się, że chodzi o to, jak u człowieka przebiega proces zapamiętywania informacji i uczenia się.

Zdaniem prof. Mangen, kluczowe jest to, że książkę papierową można wziąć do ręki, otworzyć na dowolnej stronie, zobaczyć początek i koniec, wyobrazić sobie jej objętość. To pomaga mózgowi w stworzeniu tak zwanej mentalnej mapy całej książki – skojarzyć informacje z miejscem, w jakim zostały pozyskane, co jest bardzo ważne w procesie uczenia się i zapamiętywania. Książka elektroniczna nie sprzyja tworzeniu takiej mentalnej mapy – cały czas dotykamy palcem jednego fragmentu ekranu, a w niektórych e-bookach nie widać nawet numerów stronic. Skoro mózg nie może stworzyć mentalnej mapy nowych informacji, zostają zapisane w pamięci w sposób losowy, rozproszony – i trudniej je potem odnaleźć.

Źródło: newsweek.pl

Miałam okazję ostatnio pisać dwa obszerne artykuły. Do jednego przygotowywałam się korzystając z książek papierowych. Do drugiego materiały znalazłam w e-bookach. Przy pracy znacznie lepiej korzystało mi się z książek papierowych. Wiedziałam mniej więcej gdzie w książce szukać źródeł. W przypadku e-booka poraża mnie brak kartek do wertowania. Żeby do czegoś wrócić, coś sobie przypomnieć, muszę skakać po stronach bez orientacji gdzie w treści dokładnie jestem. Zgadzam się, że mózg woli papier, woli widzieć przestrzeń, umiejscawiać tekst z konkretnym miejscem i w ten sposób kojarzyć informacje.

Jedynym plusem w tym minusie jest to, że na Legimi mogę łatwo zaznaczać i kolekcjonować cytaty. Gdyby w tradycyjnej książce też wystarczyło tylko kliknąć, to byłoby fajnie!

 

Tyle na temat minusów samych e-booków. Co do aplikacji Legimi – nie jest tak, że wszystko jest piękne i kolorowe. Zebrałam kilka minusów, które

  • Książki nie należą do mnie. Mogę je sobie w każdej chwili ściągnąć i otworzyć, ale nie posiadam ich fizycznie (nawet w elektronicznej wersji). Są dostępne tylko w chmurze i mogę z nich korzystać tak długo, jak długo płacę abonament.
  • Kategoria „Obyczajowe i romanse” to jakaś pomyłka. Dla mnie największy minus na świecie. Żeby przejrzeć prozę obyczajową muszę przedzierać się przez dziesiątki romansów. Na szczęście jest jakaś alternatywa: na stronie internetowej Legimi są polecane książki z alternatywnych kategorii, np. „W kręgu literackich nagród”, „Nowa proza polska”, „Dobry wieczór z książką”.
  • Aplikacja, jak i opcje na stronie internetowej są bardzo proste. Można dodać lub usunąć książkę, wystawić ocenę, ale nie ma możliwości np. segregować książek, ustawiać na różnych półkach tematycznie, dodać ulubionych autorów. Najbardziej chyba doskwiera brak zaawansowanej edycji półki, a gdy uzbiera się na niej trochę więcej książek, przeczytane mieszają się z nieprzeczytanymi, wówczas można się czasem pogubić.
  • Możliwość wybrania jedynie kilku modeli czytników to poważne ograniczenie, ale z tego, co czytałam, twórcy Legimi starają się to zmienić.
  • Czasami szwankuje wyszukiwarka, ale mam wrażenie, że ostatnio coś się poprawiło. Czasem nie wyskakiwała wyszukiwana książka, gdy wpisałam tytuł, a gdy wyszukałam autora – książka była dostępna. Ostatnio dzieje się tak bardzo rzadko, ale i tak szukam podwójnie na wszelki wypadek.
  • Nie wszystkie książki są dostępne w abonamencie. Za niektóre pozycje trzeba dodatkowo zapłacić, choć można wykorzystać punkty z aktywności w „Klubie mola książkowego” i kupować nieco taniej. Mimo wszystko w tym wypadku wolę wybrać papierową wersję w podobnej cenie.
  • Wiele osób narzeka na niestabilne aplikacje, wolne pobieranie książek, czy wręcz brak dostępu do książek przez jakiś dłuższy czas, a także na niesprawiedliwe naliczanie ilości kartek w abonamentach z ograniczeniami (tu szczegółów należałoby szukać w opiniach użytkowników na Facebooku). Na szczęście mnie się nic z tych rzeczy zdarzyła, choć korzystam z Legimi od trzech miesięcy.

 

Wiem, że w bibliotece mogę dostać to samo za darmo. Ale w Legimi nie muszę czekać, aż ktoś zwróci jedyny egzemplarz książki, którą chcę akurat wypożyczyć. Nie muszę zamawiać, czekać. Nie muszę nawet wychodzić z domu! Kładę się wieczorem w łóżeczku i jedynym moim zmartwieniem jest „którą książkę dziś wybrać”? Jedno dotknięcie palca i czytam. Czytam. Czytam. A potem okazuje się, że jest druga czy trzecia w nocy i rankiem z braku snu znowu będę wyglądać jak wampir na głodzie.

 

EDIT:

Po słusznej uwadze Mateusza Wolińskiego z Legimi zmieniłam aplikację na tę dedykowaną czytnikom. Wcześniej miałam domyślnie wgraną aplikację androidową dla smartfonów i tabletów. Teraz Legimi działa mi o wiele szybciej, książki ściągają się błyskawicznie i szybciej też się otwierają. Aplikacja wygląda dużo „lżej” niż jej androidowa odpowiedniczka. Teraz jestem jeszcze bardziej zadowolona, niż wcześniej. Dziękuję Mateuszowi za szybką reakcję 🙂

 


Wpis nie jest sponsorowany. Po prostu naprawdę uważam, że Legimi to coś wspaniałego i będę polecać wszystkim, którzy jeszcze się wahają!

  • Oj! Taką wersję aplikacji miałam wgraną firmowo, więc myślałam, że tak powinno być. Dzięki za informację! Już sobie poradziłam. Faktycznie aplikacja działa szybciej, jest ciut bardziej czytelniejsza i szybciej ściągają i wczytują się e-booki. Najgorsze jest to, że nie ma pełnej synchronizacji między aplikacjami i nie mam zakładek, cytatów i zapamiętanych stron, na których skończyłam czytać.

  • Uwielbiam Legimi <3 Aczkolwiek też uważam, że do ideału mu daleko. Super by było, gdyby chociaż dodali możliwość edycji półek z poziomu www. Ostatnio przeklikałam się z trudem na koniec półki, żeby usunąć dawno dodane książki, po czym okazało się, że się zsynchronizowało z innymi urządzeniami i te książki na półkę wróciły (serio??). A jakby była możliwość kategoryzacji, to już w ogóle byłoby super. No ale nic to, trzeba słać dobre myśli do Legimi, to może zaimplementują to 😉

    • Dokładnie! Jest tyle podobnych opinii, że w końcu wezmą je pod uwagę, choć domyślam się, że to pewnie potrwa.